В известном эпизоде из “Братьев Карамазовых” к старцу Зосиме приходит молодая женщина, горюющая по умершем трехлетнем “сыночке”. Она уже третий месяц ходит по монастырям: дом ее опустел, возвращаться туда бессмысленно. Сначала старец пытается утешить ее рассказом о древнем великом святом, говорившем такой же горюющей матери – неужели она не знает, что умершим младенцам немедленно даруется ангельский чин, и потому следует радоваться, а не плакать.
Женщина потупилась, вздохнула: “Тем самым меня и Никитушка утешал, слово в слово…”
Что произошло? Почему она не услышала в этих словах утешения? Почему духовное лекарство не подействовало на душу? Да потому, что сама душа не была услышана, сама стихия переживаний, душевной муки отвергнута как неблагочестивая, духовно неправомерная – нужно, мол, радоваться, а не плакать.
И старец оставляет попытки оторвать ее взор от горя и перевести его в небо, туда, где “младенец наверно теперь предстоит перед престолом Господним, и радуется, и веселится”, потому что почувствовал, что такой духовный подъем не доступен сейчас для материнского сердца. И вместо того, чтобы поднимать ее душу вверх, отрывать от скорби, старец, наоборот, сам сострадательно спускается вглубь безутешного горя, принимая безутешность как подлинную реальность: “И не утешайся, и не надо тебе утешаться, не утешайся и плачь”, – говорит старец.
Так нельзя сказать со стороны, извне. Чтобы так сказать, нужно и в свою душу впустить это переживание во всей его безнадежности, безысходности и беспросветности. И только после такого сошествия во ад страдающей души становится возможным там, внутри этой тьмы, затеплить лампадку духовного утешения: “…Не утешайся и плачь, – продолжал старец, – только каждый раз, когда плачешь, вспоминай неуклонно, что сыночек твой есть единый от ангелов Божиих, оттуда на тебя смотрит и видит тебя, и на твои слезы радуется и на них Господу Богу указывает. И надолго еще тебе сего материнского плача будет, но он обратится под конец тебе в тихую радость…”. (Продолжение следует)
http://hpsy.ru/public/x3126.htm
FIODOR J.WASYLUK (Федор Ефимович Василюк), dziekan wydziału Konsultacji Psychologicznej Moskiewskiego Uniwersytetu Psychologii i Pedagogiki, w swoich pracach uzasadnia konieczność modlitwy: "Modlitwa umieszcza duszę w promieniach łaski, w nadziei na to, że ani jedna cząsteczka istnienia, ani jeden zalążek sensu, ani jedno poruszenie duszy nie będą zapomniane, odrzucone, obcięte, ale przez łaskę staną się sobą, urzeczywistnią pierwotny zamysł, przyobleką się w doskonałość."
Książka Fiodora Jefimowicza Wasyluka o niezwykle głębokiej, mocnej treści -
"Przeżywanie i modlitwa" ("Переживание и молитва. Опыт общепсихологического исследования", Москва, "Смысл", 2005)
nie jest jeszcze przetłumaczona na język polski.
Tym nie mniej, na blogu zostaną umieszczone fragmenty książki w języku oryginału.
Czynię to z potrzeby serca: aby tą pracą oddać chwalę Panu Bogu za dar wiary i owoce posługi Fiodora Jefimowicza Wasyluka
oraz dziękować Mu za opiekę nad moją rodziną.
Книга Федора Ефимовича Василюка "Переживание и молитва. Опыт общепсихологического исследования", Москва, "Смысл", 2005 не переведена еще на польский.
Тем не менее на блоге будут представлены фрагменты на языке оригинала.
Фрагмент 1: "МОЛИТВЕННАЯ АДРЕСОВАННОСТЬ ПЕРЕЖИВАНИЯ" (начало - 28 ноября 2011 г.)
Фрагмент 2: "ФОКУСИРОВКА МОЛИТВЫ НА ПЕРЕЖИВАЕМЫХ ОБСТОЯТЕЛЬСТВАХ" (начало - 6 марта 2012 г.)
От всего сердца хочу моими скромными усилиями восславить Господа за дар веры и плоды миссии Федора Ефимовича,
познакомить с его мыслями и опытом новых читателей,
а также выразить мою благодарность Господу за любовь и заботу о моей семье.
"Przeżywanie i modlitwa" ("Переживание и молитва. Опыт общепсихологического исследования", Москва, "Смысл", 2005)
nie jest jeszcze przetłumaczona na język polski.
Tym nie mniej, na blogu zostaną umieszczone fragmenty książki w języku oryginału.
Czynię to z potrzeby serca: aby tą pracą oddać chwalę Panu Bogu za dar wiary i owoce posługi Fiodora Jefimowicza Wasyluka
oraz dziękować Mu za opiekę nad moją rodziną.
Книга Федора Ефимовича Василюка "Переживание и молитва. Опыт общепсихологического исследования", Москва, "Смысл", 2005 не переведена еще на польский.
Тем не менее на блоге будут представлены фрагменты на языке оригинала.
Фрагмент 1: "МОЛИТВЕННАЯ АДРЕСОВАННОСТЬ ПЕРЕЖИВАНИЯ" (начало - 28 ноября 2011 г.)
Фрагмент 2: "ФОКУСИРОВКА МОЛИТВЫ НА ПЕРЕЖИВАЕМЫХ ОБСТОЯТЕЛЬСТВАХ" (начало - 6 марта 2012 г.)
От всего сердца хочу моими скромными усилиями восславить Господа за дар веры и плоды миссии Федора Ефимовича,
познакомить с его мыслями и опытом новых читателей,
а также выразить мою благодарность Господу за любовь и заботу о моей семье.
21 czerwca 2011
19 czerwca 2011
Modlitwa i przeżywanie (2)
2. Rodzaje pocieszenia.
Zanim przejdziemy do analizy doświadczenia pocieszenia, warto się zastanowić nad pytaniami, na które będziemy chcieli uzyskać odpowiedzi.
Najpierw ustalmy, że w tym wykładzie utożsamimy pojęcia psychoterapii i duszpasterstwa. Będziemy rozpatrywać i jedno i drugie w szerszym aspekcie niż zwykle: psychoterapię - nie jako określoną działalność zawodową, ale jak wszelkie wsparcie duchowe, troskę skierowaną na poprawę stanu psychicznego innej osoby; a duszpasterstwo – nie jako specjalną posługę duchową, ale jak obowiązek każdego chrześcijanina do współczucia, miłosierdzia, udziału w troskach duszy bliźniego. Wyjdziemy z założenia, że każdy chrześcijanin nieraz znajduje się w swoich relacjach z bliźnim w postawie psychoterapeuty lub duszpasterza. Dlaczego?
Michał Bakhtin (1979) pisał o trzech typach reakcji etycznych na nieszczęście bliźniego – współdziałanie, porada i współczucie. Są sytuacje, w których nie możemy pomóc czynnie – nie jest w naszej mocy, aby przywrócić zdrowie, znieść wyrok, wskrzesić zmarłego. Nie możemy służyć radą w skomplikowanej sytuacji – brak nam mądrości. A więc najczęściej pozostaje tylko jedna możliwość: współczucie, współcierpienie z osobą w jej nieszczęściu. Ale jak uniknąć niebezpieczeństwa takiego zaangażowania, kiedy współczucie jest jedynie sentymentalnym odruchem, wyrażającym moja emocjonalna reakcje na cierpienie innych osób?
Jak nie pozwolić mojemu współczuciu poprzestać na ckliwym rozrzewnieniu, które może duchowo osłabić i obrazić godność człowieka?
Jak rezygnując z własnej emocjonalności nie utrącić serdeczności, nie upodobnić się do onieśmielającego nauczyciela?
Jak w posłudze współcierpienia pozostać chrześcijanami, aby nasze pocieszenie rzeczywiście było duszpasterstwem, opieką nad duszą cierpiącego człowieka?
Zwróćmy się ku przykładom.
Mój pacjent opowiedział mi raz swoją historię poszukiwania pomocy w sytuacji ostrego kryzysu w rodzinie. Pewnego fatalnego wieczoru dowiaduje się on o niewierności jego żony. Po cierpieniach bezsennej nocy on udał się do pracy, ale nie był w stanie pracować, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wydawało mu się, że jego życie runęło, wszystko straciło sens, psychiczny ból był odczuwalny fizycznie, nie pozwalał skupić się. On wyszedł z budynku i, prawie bezwiednie, skierował się do cerkwi (a był osobą niewierzącą). Po wysłuchaniu jego opowieści kapłan spytał:
- Czy małżeństwo jest sakramentalne?
- Nie.
- Czy pan jest ochrzczony?
- Nie.
- A pańska żona?
- Też nie jest.
- Czy wierzy pan w Boga?
- Chciałbym uwierzyć, ale nie… Myślę, że nie.
- Więc, czego pan chce, co to za małżeństwo bez Boga, bez Kościoła?.. Proszę czytać Ewangelię, próbować modlić się… - poradził mu kapłan.
Mój pacjent wyszedł w poczuciu winy i beznadziejności. W słowach kapłana – wspominał - za suchym formalnym traktowaniem, dało się domyślać jakiejś prawdy, ale zabrakło współczucia.
W swojej emocjonalnej udręce on wrócił do pracy i, nieoczekiwanie dla siebie, zwierzył się koledze, chociaż nie było między nimi szczególnie bliskich relacji. Kolega zabrał się za sprawę z entuzjazmem: „Tak, wszystkie one są takie! Ona nie jest ciebie watra! Musisz się zemścić! Chcesz, załatwię ci randkę? Z takim facetem jak ty…” - i inne w tym samym duchu. Uraczył mojego pacjenta całym zestawem banałów, a on, chociaż miał świadomość, czego jest warta taka pomoc, odczuł jednak w duszy rodzaj ulgi.
Widzimy na tym przykładzie przeciwieństwa tych dwóch rodzajów pocieszenia. W pierwszym nie było współczucia, miłosierdzia, lecz była duchowa prawda. W drugim był żywy odzew duszy, ale nie było prawdy. Czy nie ujawniają te rozbieżności istnienia w takich przypadkach nieusuwalnej sprzeczności między duchowym a psychicznym? Bez leku duchowego zdemaskowania nie da się obejść, ale on jest zbyt gorzki, i psychiczny organizm go odrzuca, natomiast pigułka słodka dla psychiki na chwilę odrywa od bólu, ale pocieszenie, które daje, jest fałszywe.
Czy jest możliwe, by w pocieszeniu spotkały się „łaskawość i wierność” (Ps 85(84), 11) ? (cdn)
http://wiara.daiguo.com/doc/Modlitwa_i_przezywanie_pl.pdf
Zanim przejdziemy do analizy doświadczenia pocieszenia, warto się zastanowić nad pytaniami, na które będziemy chcieli uzyskać odpowiedzi.
Najpierw ustalmy, że w tym wykładzie utożsamimy pojęcia psychoterapii i duszpasterstwa. Będziemy rozpatrywać i jedno i drugie w szerszym aspekcie niż zwykle: psychoterapię - nie jako określoną działalność zawodową, ale jak wszelkie wsparcie duchowe, troskę skierowaną na poprawę stanu psychicznego innej osoby; a duszpasterstwo – nie jako specjalną posługę duchową, ale jak obowiązek każdego chrześcijanina do współczucia, miłosierdzia, udziału w troskach duszy bliźniego. Wyjdziemy z założenia, że każdy chrześcijanin nieraz znajduje się w swoich relacjach z bliźnim w postawie psychoterapeuty lub duszpasterza. Dlaczego?
Michał Bakhtin (1979) pisał o trzech typach reakcji etycznych na nieszczęście bliźniego – współdziałanie, porada i współczucie. Są sytuacje, w których nie możemy pomóc czynnie – nie jest w naszej mocy, aby przywrócić zdrowie, znieść wyrok, wskrzesić zmarłego. Nie możemy służyć radą w skomplikowanej sytuacji – brak nam mądrości. A więc najczęściej pozostaje tylko jedna możliwość: współczucie, współcierpienie z osobą w jej nieszczęściu. Ale jak uniknąć niebezpieczeństwa takiego zaangażowania, kiedy współczucie jest jedynie sentymentalnym odruchem, wyrażającym moja emocjonalna reakcje na cierpienie innych osób?
Jak nie pozwolić mojemu współczuciu poprzestać na ckliwym rozrzewnieniu, które może duchowo osłabić i obrazić godność człowieka?
Jak rezygnując z własnej emocjonalności nie utrącić serdeczności, nie upodobnić się do onieśmielającego nauczyciela?
Jak w posłudze współcierpienia pozostać chrześcijanami, aby nasze pocieszenie rzeczywiście było duszpasterstwem, opieką nad duszą cierpiącego człowieka?
Zwróćmy się ku przykładom.
Mój pacjent opowiedział mi raz swoją historię poszukiwania pomocy w sytuacji ostrego kryzysu w rodzinie. Pewnego fatalnego wieczoru dowiaduje się on o niewierności jego żony. Po cierpieniach bezsennej nocy on udał się do pracy, ale nie był w stanie pracować, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Wydawało mu się, że jego życie runęło, wszystko straciło sens, psychiczny ból był odczuwalny fizycznie, nie pozwalał skupić się. On wyszedł z budynku i, prawie bezwiednie, skierował się do cerkwi (a był osobą niewierzącą). Po wysłuchaniu jego opowieści kapłan spytał:
- Czy małżeństwo jest sakramentalne?
- Nie.
- Czy pan jest ochrzczony?
- Nie.
- A pańska żona?
- Też nie jest.
- Czy wierzy pan w Boga?
- Chciałbym uwierzyć, ale nie… Myślę, że nie.
- Więc, czego pan chce, co to za małżeństwo bez Boga, bez Kościoła?.. Proszę czytać Ewangelię, próbować modlić się… - poradził mu kapłan.
Mój pacjent wyszedł w poczuciu winy i beznadziejności. W słowach kapłana – wspominał - za suchym formalnym traktowaniem, dało się domyślać jakiejś prawdy, ale zabrakło współczucia.
W swojej emocjonalnej udręce on wrócił do pracy i, nieoczekiwanie dla siebie, zwierzył się koledze, chociaż nie było między nimi szczególnie bliskich relacji. Kolega zabrał się za sprawę z entuzjazmem: „Tak, wszystkie one są takie! Ona nie jest ciebie watra! Musisz się zemścić! Chcesz, załatwię ci randkę? Z takim facetem jak ty…” - i inne w tym samym duchu. Uraczył mojego pacjenta całym zestawem banałów, a on, chociaż miał świadomość, czego jest warta taka pomoc, odczuł jednak w duszy rodzaj ulgi.
Widzimy na tym przykładzie przeciwieństwa tych dwóch rodzajów pocieszenia. W pierwszym nie było współczucia, miłosierdzia, lecz była duchowa prawda. W drugim był żywy odzew duszy, ale nie było prawdy. Czy nie ujawniają te rozbieżności istnienia w takich przypadkach nieusuwalnej sprzeczności między duchowym a psychicznym? Bez leku duchowego zdemaskowania nie da się obejść, ale on jest zbyt gorzki, i psychiczny organizm go odrzuca, natomiast pigułka słodka dla psychiki na chwilę odrywa od bólu, ale pocieszenie, które daje, jest fałszywe.
Czy jest możliwe, by w pocieszeniu spotkały się „łaskawość i wierność” (Ps 85(84), 11) ? (cdn)
http://wiara.daiguo.com/doc/Modlitwa_i_przezywanie_pl.pdf
Молитва и переживание (2)
2. Типы утешения
Прежде чем обратиться к анализу опыта утешения, стоит осознать вопросы, с которыми мы подойдем к этому опыту.
Если условиться на время данного доклада отождествить понятия психотерапии и душепопечения, рассматривая то и другое шире обычного: психотерапию – не как особую профессиональную деятельность, но как всякую душевную поддержку, целенаправленную заботу об улучшении душевного состоянии другого человека, а душепопечение – не как особое пастырское служение, а как общую христианскую обязанность сострадательности, милосердия, участливости в душевных тревогах ближнего, то можно сказать, что каждый христианин нередко оказывается по отношению к ближнему в психотерапевтической позиции, или позиции душепопечения. Почему?
М.М.Бахтин (1979) писал о трех типах этических реакций на беду другого – содействии, совете и сочувствии. Есть ситуации, где мы не можем помочь делом – не в наших силах вернуть здоровье, отменить приговор, воскресить умершего. Не можем мы обычно полагаться и на свой совет в сложной, затянутой в узел ситуации, – откуда, собственно, у нас мудрость? Значит, чаще всего нам остается лишь одна возможность – сочувствия, сострадания человеку в беде. Но как нашему сочувствию избежать опасности остаться просто сентиментальным рефлексом, просто выражением собственной эмоциональной задетости страданием другого? Как нашему состраданию не соскользнуть в слезливую жалостливость, которая может духовно расслабить и оскорбить достоинство человека, и как, оттолкнувшись от жалостливости, не потерять сердечности и не угодить в холодную назидательность? Как в деле сострадания оставаться христианами, так, чтобы наше утешение в самом деле было душепопечением, заботой о душе страдающего человека?
Обратимся к примерам.
Мой пациент поведал мне как-то свою историю поиска помощи во время острого семейного кризиса. Однажды недобрым вечером он узнал о неверности жены. После мучительной бессонной ночи он отправился на работу, но работать не смог, не находил себе места, вся его жизнь, казалось ему, рухнула, все потеряло смысл, физически ощущаемая душевная боль не давала ни на чем сосредоточиться. Он вышел из здания и почти безотчетно отправился в храм, будучи при этом человеком неверующим. Выслушав сбивчивый рассказ, священник спросил:
– Ваш брак венчанный?
– Нет.
– Вы сами крещены?
– Нет.
– А жена?
– Тоже нет.
– А в Бога веруете?
– Я бы желал поверить, но нет... Кажется, нет.
– Ну что же вы хотите, какой же может быть брак без Бога, без Церкви? … Читайте Евангелие, пробуйте молиться, – напутствовал батюшка.
Мой пациент вышел, чувствуя свою вину и безысходность. Несмотря на холодный, как ему показалось, формальный тон, он вспоминает, что ощутил за словами священника какую-то правду, но – ни тени сочувствия.
В своих душевных метаниях он снова вернулся на работу и, неожиданно для себя, рассказал обо всем сослуживцу, хотя не был с ним особенно близок. Тот взялся за дело с энтузиазмом. “Да все они такие, она тебя не стоит, ты ей отомсти, ну хочешь, я тебя познакомлю, да за такого парня …” и прочее в том же духе. Он вылил на моего пациента весь набор типовых пошлостей, и тот, понимая им цену, тем не менее почувствовал некоторое душевное облегчение.
Мы видим, как противоположны эти два утешения. В первом не было душевного сочувствия, милости, но была духовная правда, во втором был живой душевный отклик, но не было правды. Не выявляют ли эти полярности наличия в подобных случаях принципиально неустранимого противоречия между духовным и душевным? Без лекарства духовного обличения не обойтись, но оно слишком горькое, и отторгается, не приемлется душевным организмом, а сладкая душевная пилюля на минуту отвлекает от боли, но дает ложное успокоение. Могут ли вообще в утешении “милость и истина встретиться” (Пс. 84, 11)? (Продолжение следует)
http://hpsy.ru/public/x3126.htm
Прежде чем обратиться к анализу опыта утешения, стоит осознать вопросы, с которыми мы подойдем к этому опыту.
Если условиться на время данного доклада отождествить понятия психотерапии и душепопечения, рассматривая то и другое шире обычного: психотерапию – не как особую профессиональную деятельность, но как всякую душевную поддержку, целенаправленную заботу об улучшении душевного состоянии другого человека, а душепопечение – не как особое пастырское служение, а как общую христианскую обязанность сострадательности, милосердия, участливости в душевных тревогах ближнего, то можно сказать, что каждый христианин нередко оказывается по отношению к ближнему в психотерапевтической позиции, или позиции душепопечения. Почему?
М.М.Бахтин (1979) писал о трех типах этических реакций на беду другого – содействии, совете и сочувствии. Есть ситуации, где мы не можем помочь делом – не в наших силах вернуть здоровье, отменить приговор, воскресить умершего. Не можем мы обычно полагаться и на свой совет в сложной, затянутой в узел ситуации, – откуда, собственно, у нас мудрость? Значит, чаще всего нам остается лишь одна возможность – сочувствия, сострадания человеку в беде. Но как нашему сочувствию избежать опасности остаться просто сентиментальным рефлексом, просто выражением собственной эмоциональной задетости страданием другого? Как нашему состраданию не соскользнуть в слезливую жалостливость, которая может духовно расслабить и оскорбить достоинство человека, и как, оттолкнувшись от жалостливости, не потерять сердечности и не угодить в холодную назидательность? Как в деле сострадания оставаться христианами, так, чтобы наше утешение в самом деле было душепопечением, заботой о душе страдающего человека?
Обратимся к примерам.
Мой пациент поведал мне как-то свою историю поиска помощи во время острого семейного кризиса. Однажды недобрым вечером он узнал о неверности жены. После мучительной бессонной ночи он отправился на работу, но работать не смог, не находил себе места, вся его жизнь, казалось ему, рухнула, все потеряло смысл, физически ощущаемая душевная боль не давала ни на чем сосредоточиться. Он вышел из здания и почти безотчетно отправился в храм, будучи при этом человеком неверующим. Выслушав сбивчивый рассказ, священник спросил:
– Ваш брак венчанный?
– Нет.
– Вы сами крещены?
– Нет.
– А жена?
– Тоже нет.
– А в Бога веруете?
– Я бы желал поверить, но нет... Кажется, нет.
– Ну что же вы хотите, какой же может быть брак без Бога, без Церкви? … Читайте Евангелие, пробуйте молиться, – напутствовал батюшка.
Мой пациент вышел, чувствуя свою вину и безысходность. Несмотря на холодный, как ему показалось, формальный тон, он вспоминает, что ощутил за словами священника какую-то правду, но – ни тени сочувствия.
В своих душевных метаниях он снова вернулся на работу и, неожиданно для себя, рассказал обо всем сослуживцу, хотя не был с ним особенно близок. Тот взялся за дело с энтузиазмом. “Да все они такие, она тебя не стоит, ты ей отомсти, ну хочешь, я тебя познакомлю, да за такого парня …” и прочее в том же духе. Он вылил на моего пациента весь набор типовых пошлостей, и тот, понимая им цену, тем не менее почувствовал некоторое душевное облегчение.
Мы видим, как противоположны эти два утешения. В первом не было душевного сочувствия, милости, но была духовная правда, во втором был живой душевный отклик, но не было правды. Не выявляют ли эти полярности наличия в подобных случаях принципиально неустранимого противоречия между духовным и душевным? Без лекарства духовного обличения не обойтись, но оно слишком горькое, и отторгается, не приемлется душевным организмом, а сладкая душевная пилюля на минуту отвлекает от боли, но дает ложное успокоение. Могут ли вообще в утешении “милость и истина встретиться” (Пс. 84, 11)? (Продолжение следует)
http://hpsy.ru/public/x3126.htm
18 czerwca 2011
Modlitwa i przeżywanie (1)
Wstęp
Problem cierpienia – wiecznym wyzwaniem. Odpowiedzią Kościoła na nie jest w teologii – teodycea, w ascetyce – dźwiganie krzyża, w duszpasterstwie – pocieszenie cierpiących.
Nasz wykład uwzględnia następujące rodzaje pocieszenia „duchowe - normatywne”, „psychiczne - sentymentalne”, „duchowe – współudział”. Opisuje etapy trzeciego rodzaju pocieszenia („duchowe - współudział): „psychiczne współczucie”, „duchowe szczepienie”, „wznoszenie pionu”, „droga”.
Praktyka duszpasterstwa potrzebuje nie tylko teologicznego uzasadnienia, ale i psychologo- antropologicznej teorii. Najważniejszym zagadnieniem takiej teorii jest problem współzależności procesów przeżywania a modlitwy.
W wykładzie stwierdzamy, że podstawowa formuła chrześcijańskiego duszpasterstwa i chrześcijańskiej psychoterapii jest następująca: w miejscu przeżywania powinna zaistnieć modlitwa.
Rozpatrujemy skuteczne i nieskuteczne warianty połączenia procesów przeżywania i modlitwy.
1. Cierpienie, przeżywanie, pocieszenie.
W mojej pracy psychologa i psychoterapeuty stale spotykam się z człowiekiem przeżywającym kryzys, który się znalazł w impasie, któremu załamuje się życie. W związku z tym chciałbym zaprosić do dyskusji na temat chrześcijańskiej antropologicznej refleksji nad tragicznymi aspektami ludzkiej egzystencji, refleksji nad bytem cierpiącego człowieka. „Nie wolno pasterzowi – pisał Archimandryta Kiprian (Kern) – sprowadzać tajemnicy człowieka do moralnych kategorii dobra i zła, świętości i grzechu, ponieważ bardzo często ona dotyczy obszarów cierpienia, tragedii, konfliktów i antynomii” (Архимандрит Киприан (Керн), 1996, s.25).
Cierpienia jest zawsze wyzwaniem dla naszego rozumu, serca, wiary. Kościół odpowiada na to wyzwanie na różnych płaszczyznach: teologicznej – jest to teodycea; ascetycznej – ofiara dźwigania krzyża, znoszenie cierpień; duszpasterskiej – pocieszenie cierpiących. Doświadczenie pocieszenia w cierpieniu jest głównym przedmiotem naszych rozważań. Łatwo zrozumieć przyczynę zainteresowania tym tematem u prawosławnego psychoterapeuty. Jako praktyk ma on w odniesieniu do osoby cierpiącej postawę współczucia, nie ogranicza się jedynie do poznawania faktów. Dlatego z całego skarbca chrześcijańskiej wiedzy antropologicznej szczególne znaczenie ma dla niego refleksja nad doświadczeniem duchowego wsparcia zasmuconych, pocieszenia w cierpieniu.
Teologiczna i filozoficzna kategoria cierpienia koreluje na poziomie psychologicznym z definicją przeżywania. Przeżywanie w nowoczesnej psychologii jest pojmowane nie tylko jako to, czego się doświadcza, jako uświadomienie sobie treści i stanów przeżywania, ale także jako praca wewnętrzna, wysiłek duszy. Nieszczęścia nie da się odczuć w taki sposób, jak odczuwamy frustrację, zdziwienie lub przerażenie. Nieszczęście się przeżywa, pokonując długa i bolesną drogę duchowej pracy, aby przywrócić zachwiany lub zgubiony sens życia, wykonać pracę smutku.
Jeden z apokryfów mówi: naucz się cierpieć, a nie będziesz cierpiał. Z tego punktu widzenia, pocieszać cierpiącego, to pomóc mu w pracy jego duszy nad przeżywaniem nieszczęścia, nie starając się usunąć samego cierpienia. Tu ma miejsce paradoks: pocieszając, pomagam cierpieć. (cdn)
http://wiara.daiguo.com/doc/Modlitwa_i_przezywanie_pl.pdf
Problem cierpienia – wiecznym wyzwaniem. Odpowiedzią Kościoła na nie jest w teologii – teodycea, w ascetyce – dźwiganie krzyża, w duszpasterstwie – pocieszenie cierpiących.
Nasz wykład uwzględnia następujące rodzaje pocieszenia „duchowe - normatywne”, „psychiczne - sentymentalne”, „duchowe – współudział”. Opisuje etapy trzeciego rodzaju pocieszenia („duchowe - współudział): „psychiczne współczucie”, „duchowe szczepienie”, „wznoszenie pionu”, „droga”.
Praktyka duszpasterstwa potrzebuje nie tylko teologicznego uzasadnienia, ale i psychologo- antropologicznej teorii. Najważniejszym zagadnieniem takiej teorii jest problem współzależności procesów przeżywania a modlitwy.
W wykładzie stwierdzamy, że podstawowa formuła chrześcijańskiego duszpasterstwa i chrześcijańskiej psychoterapii jest następująca: w miejscu przeżywania powinna zaistnieć modlitwa.
Rozpatrujemy skuteczne i nieskuteczne warianty połączenia procesów przeżywania i modlitwy.
1. Cierpienie, przeżywanie, pocieszenie.
W mojej pracy psychologa i psychoterapeuty stale spotykam się z człowiekiem przeżywającym kryzys, który się znalazł w impasie, któremu załamuje się życie. W związku z tym chciałbym zaprosić do dyskusji na temat chrześcijańskiej antropologicznej refleksji nad tragicznymi aspektami ludzkiej egzystencji, refleksji nad bytem cierpiącego człowieka. „Nie wolno pasterzowi – pisał Archimandryta Kiprian (Kern) – sprowadzać tajemnicy człowieka do moralnych kategorii dobra i zła, świętości i grzechu, ponieważ bardzo często ona dotyczy obszarów cierpienia, tragedii, konfliktów i antynomii” (Архимандрит Киприан (Керн), 1996, s.25).
Cierpienia jest zawsze wyzwaniem dla naszego rozumu, serca, wiary. Kościół odpowiada na to wyzwanie na różnych płaszczyznach: teologicznej – jest to teodycea; ascetycznej – ofiara dźwigania krzyża, znoszenie cierpień; duszpasterskiej – pocieszenie cierpiących. Doświadczenie pocieszenia w cierpieniu jest głównym przedmiotem naszych rozważań. Łatwo zrozumieć przyczynę zainteresowania tym tematem u prawosławnego psychoterapeuty. Jako praktyk ma on w odniesieniu do osoby cierpiącej postawę współczucia, nie ogranicza się jedynie do poznawania faktów. Dlatego z całego skarbca chrześcijańskiej wiedzy antropologicznej szczególne znaczenie ma dla niego refleksja nad doświadczeniem duchowego wsparcia zasmuconych, pocieszenia w cierpieniu.
Teologiczna i filozoficzna kategoria cierpienia koreluje na poziomie psychologicznym z definicją przeżywania. Przeżywanie w nowoczesnej psychologii jest pojmowane nie tylko jako to, czego się doświadcza, jako uświadomienie sobie treści i stanów przeżywania, ale także jako praca wewnętrzna, wysiłek duszy. Nieszczęścia nie da się odczuć w taki sposób, jak odczuwamy frustrację, zdziwienie lub przerażenie. Nieszczęście się przeżywa, pokonując długa i bolesną drogę duchowej pracy, aby przywrócić zachwiany lub zgubiony sens życia, wykonać pracę smutku.
Jeden z apokryfów mówi: naucz się cierpieć, a nie będziesz cierpiał. Z tego punktu widzenia, pocieszać cierpiącego, to pomóc mu w pracy jego duszy nad przeżywaniem nieszczęścia, nie starając się usunąć samego cierpienia. Tu ma miejsce paradoks: pocieszając, pomagam cierpieć. (cdn)
http://wiara.daiguo.com/doc/Modlitwa_i_przezywanie_pl.pdf
Молитва и переживание (1)
Вступление
Проблема страдания есть вечный вызов. Ответ Церкви на этот вызов троякий: в богословии – теодицея, в аскетике – несение креста, в плоскости душепопечения – утешение страждущих. В докладе выделяются виды утешения – “духовно-нормативное”, “душевно-сентиментальное”, “духовно-участное”. Описываются фазы духовно-участного утешения: “душевного сопереживания” – “духовной прививки” – “воздвижения вертикали” – “пути”.
Практика душепопечения нуждается не только в богословском обосновании, но и в психолого-антропологической теории. Важнейшим центром такой теории является проблема соотношения процессов переживания и молитвы.
Делается вывод, что базовая формула христианского душепопечения и христианской психотерапии такова: на место переживания должна стать молитва.
Рассматриваются продуктивные и непродуктивные варианты сочетания процессов переживания и молитвы.
1. Страдание, переживание, утешение
По роду работы мне, как психологу и психотерапевту, постоянно приходится встречаться с человеком, переживающим кризис, пребывающим в тупике, на изломе жизни. Поэтому тематика, которую я хотел бы предложить для обсуждения – это христианско-антропологическое осмысление трагических аспектов человеческого существования, осмысление бытия человека страдающего. “Загадка о человеке, – писал архимандрит Киприан (Керн), – …не смеет быть пастырем ограничена одними только нравственными категориями добра и зла, святости и греха, но она переходит очень часто в области страдания и трагедий, конфликтов и антиномий” (Архимандрит Киприан (Керн), 1996, с.25).
Страдание всегда есть вызов нашему уму, сердцу, вере. Церковь отвечает на этот вызов в разных плоскостях: в богословской – это православная теодицея, в аскетической – подвиг несения креста, претерпевания скорбей, в плоскости душепопечения – утешение страждущих. Опыт утешения в скорбях и есть главный предмет наших размышлений. Легко понять интерес к этому предмету у православного психотерапевта. Как практик он занимает по отношению к страдающему человеку не познавательную, а участную позицию, поэтому из всего корпуса источников христианского антропологического знания для него важнее всего вдуматься в церковный опыт помощи скорбящим, утешения в страданиях.
Коррелятом богословской и философской категории страдания на психологическом уровне выступает понятие переживания. Переживание в современной психологии мыслится не только как нечто испытываемое, непосредственная данность сознанию его содержаний и состояний, но и как внутренняя работа, душевный труд. Горе нельзя просто испытать как мы испытываем досаду, удивление или испуг, его нужно пережить, проделать долгий и мучительный душевный труд по восстановлению пошатнувшегося или утраченного смысла жизни, совершить работу печали. Не случайно и в самом слове “страдание” корень “страда” означает “тяжелую ломовую работу, натужные труды” (см. Даль, 1982, с.334).
В одном апокрифическом тексте сказано: научись страдать и ты сможешь не страдать. С этой точки зрения утешать скорбящего – это не стараться отменить, упразднить его страдание, а помогать ему в его душевном труде переживания скорби. Парадоксально, но так: утешать – это помогать страдать. (Продолжение следует)
http://hpsy.ru/public/x3126.htm
Проблема страдания есть вечный вызов. Ответ Церкви на этот вызов троякий: в богословии – теодицея, в аскетике – несение креста, в плоскости душепопечения – утешение страждущих. В докладе выделяются виды утешения – “духовно-нормативное”, “душевно-сентиментальное”, “духовно-участное”. Описываются фазы духовно-участного утешения: “душевного сопереживания” – “духовной прививки” – “воздвижения вертикали” – “пути”.
Практика душепопечения нуждается не только в богословском обосновании, но и в психолого-антропологической теории. Важнейшим центром такой теории является проблема соотношения процессов переживания и молитвы.
Делается вывод, что базовая формула христианского душепопечения и христианской психотерапии такова: на место переживания должна стать молитва.
Рассматриваются продуктивные и непродуктивные варианты сочетания процессов переживания и молитвы.
1. Страдание, переживание, утешение
По роду работы мне, как психологу и психотерапевту, постоянно приходится встречаться с человеком, переживающим кризис, пребывающим в тупике, на изломе жизни. Поэтому тематика, которую я хотел бы предложить для обсуждения – это христианско-антропологическое осмысление трагических аспектов человеческого существования, осмысление бытия человека страдающего. “Загадка о человеке, – писал архимандрит Киприан (Керн), – …не смеет быть пастырем ограничена одними только нравственными категориями добра и зла, святости и греха, но она переходит очень часто в области страдания и трагедий, конфликтов и антиномий” (Архимандрит Киприан (Керн), 1996, с.25).
Страдание всегда есть вызов нашему уму, сердцу, вере. Церковь отвечает на этот вызов в разных плоскостях: в богословской – это православная теодицея, в аскетической – подвиг несения креста, претерпевания скорбей, в плоскости душепопечения – утешение страждущих. Опыт утешения в скорбях и есть главный предмет наших размышлений. Легко понять интерес к этому предмету у православного психотерапевта. Как практик он занимает по отношению к страдающему человеку не познавательную, а участную позицию, поэтому из всего корпуса источников христианского антропологического знания для него важнее всего вдуматься в церковный опыт помощи скорбящим, утешения в страданиях.
Коррелятом богословской и философской категории страдания на психологическом уровне выступает понятие переживания. Переживание в современной психологии мыслится не только как нечто испытываемое, непосредственная данность сознанию его содержаний и состояний, но и как внутренняя работа, душевный труд. Горе нельзя просто испытать как мы испытываем досаду, удивление или испуг, его нужно пережить, проделать долгий и мучительный душевный труд по восстановлению пошатнувшегося или утраченного смысла жизни, совершить работу печали. Не случайно и в самом слове “страдание” корень “страда” означает “тяжелую ломовую работу, натужные труды” (см. Даль, 1982, с.334).
В одном апокрифическом тексте сказано: научись страдать и ты сможешь не страдать. С этой точки зрения утешать скорбящего – это не стараться отменить, упразднить его страдание, а помогать ему в его душевном труде переживания скорби. Парадоксально, но так: утешать – это помогать страдать. (Продолжение следует)
http://hpsy.ru/public/x3126.htm
8 czerwca 2011
Spowiedź i psychoterapia - fragment 18
Podsumujmy naszą rozmowę.
Psychoterapia daje nam pewne wskazówki w dwóch aspektach spowiedzi; w pierwszym – jak pomagać innemu i samemu sobie, w jaki sposób od powierzchownego nazwania grzechu i poprzez zasłonę poczucia winy przedzierać się w głąb, ku korzeniom i źródłom grzechu i jeszcze dalej, do jądra naszej osobowości, nie dotkniętego grzechem.
I w drugim – jak potem pielęgnować owoc skruchy w realnym, powszednim życiu.
I najważniejsze. Po to, by SPOTKANIE mogło zaistnieć, należy przypominać sobie,
że zadaniem skruchy nie jest znalezienie grzechu, a znalezienie w sobie tego, kto jest gotów do spotkania z Panem.
I nie tylko my tego potrzebujemy. Pan w dalszym ciągu zwraca się ku nam z prośbą:
„Zostańcie tu i czuwajcie ze mną.”
Psychoterapia daje nam pewne wskazówki w dwóch aspektach spowiedzi; w pierwszym – jak pomagać innemu i samemu sobie, w jaki sposób od powierzchownego nazwania grzechu i poprzez zasłonę poczucia winy przedzierać się w głąb, ku korzeniom i źródłom grzechu i jeszcze dalej, do jądra naszej osobowości, nie dotkniętego grzechem.
I w drugim – jak potem pielęgnować owoc skruchy w realnym, powszednim życiu.
I najważniejsze. Po to, by SPOTKANIE mogło zaistnieć, należy przypominać sobie,
że zadaniem skruchy nie jest znalezienie grzechu, a znalezienie w sobie tego, kto jest gotów do spotkania z Panem.
I nie tylko my tego potrzebujemy. Pan w dalszym ciągu zwraca się ku nam z prośbą:
„Zostańcie tu i czuwajcie ze mną.”
Исповедь и психотерапия - фрагмент 18
Подведем итоги нашей беседы. Психотерапия дает нам некоторые подсказки в двух вещах - во-первых, как помогать другому человеку и самому себе каким образом от поверхностного называния греха и от обволакивающего чувства вины, пробиваться вглубь, к корням и истокам греха, и еще дальше к ядру нашей личности, незатронутой грехом.
И, во-вторых, как потом выращивать плод покаяния в реальной повседневной жизни.
И главное. Для того, чтобы ВСТРЕЧА могла состояться нужно напоминать себе, что задача покаяния - не найти грех, а найти в себе того, кто готов к встрече с Господом. И это нужно не только нам. Господь продолжает обращаться к нам с просьбой: "Побудьте здесь и бодрствуйте со мной".
http://oppspb.orthodoxy.ru/m-va-2.html
И, во-вторых, как потом выращивать плод покаяния в реальной повседневной жизни.
И главное. Для того, чтобы ВСТРЕЧА могла состояться нужно напоминать себе, что задача покаяния - не найти грех, а найти в себе того, кто готов к встрече с Господом. И это нужно не только нам. Господь продолжает обращаться к нам с просьбой: "Побудьте здесь и бодрствуйте со мной".
http://oppspb.orthodoxy.ru/m-va-2.html
5 czerwca 2011
Spowiedź i psychoterapia - fragment 17
Jednak dla utworzenia duchowego nastawienia można nie tylko pożądane działanie włączyć w modlitwę, ale i modlitwę włączyć w działanie.
Moja pacjentka Swietłana przytyła. Zarzucała sobie obżarstwo i wielokrotnie przyrzekała sobie nie jeść tak dużo ciastek. Ale za każdym razem przyłapywała sama siebie na tym, jak pochłania kolejne ciastko.
Ponieważ była ona osobą wierzącą, mogłem zapytać jej: „Czy Pani zazwyczaj modli się przed i po posiłku?”
Tak.
Zatem można Pani zaproponować takie psychoterapeutyczne zadanie. Proszę zaniechać swojej walki na tydzień i jeść tyle ciastek , ile tylko Pani zapragnie. Wszak lubi Pani
ciastka, więc proszę je jeść powoli, świadomie, jak degustator, wsłuchując się w smak każdego kąska. Tylko proszę modlić się nie po całym posiłku, a po każdym kąsku, dziękować Bogu za radość właśnie tego kąska. Proszę się tylko postarać nie czynić tego
formalnie, lecz tak, by Pani modlitewna wdzięczność była związana z radością ze słodyczy przeżytą realnie i świadomie.
Swietłana zgodziła się. Jak możecie się państwo domyślić, ilość ciastek, którą była ona
w stanie pokonać w tym tygodniu, była znacznie mniejsza, niż zwykle. (cdn)
Moja pacjentka Swietłana przytyła. Zarzucała sobie obżarstwo i wielokrotnie przyrzekała sobie nie jeść tak dużo ciastek. Ale za każdym razem przyłapywała sama siebie na tym, jak pochłania kolejne ciastko.
Ponieważ była ona osobą wierzącą, mogłem zapytać jej: „Czy Pani zazwyczaj modli się przed i po posiłku?”
Tak.
Zatem można Pani zaproponować takie psychoterapeutyczne zadanie. Proszę zaniechać swojej walki na tydzień i jeść tyle ciastek , ile tylko Pani zapragnie. Wszak lubi Pani
ciastka, więc proszę je jeść powoli, świadomie, jak degustator, wsłuchując się w smak każdego kąska. Tylko proszę modlić się nie po całym posiłku, a po każdym kąsku, dziękować Bogu za radość właśnie tego kąska. Proszę się tylko postarać nie czynić tego
formalnie, lecz tak, by Pani modlitewna wdzięczność była związana z radością ze słodyczy przeżytą realnie i świadomie.
Swietłana zgodziła się. Jak możecie się państwo domyślić, ilość ciastek, którą była ona
w stanie pokonać w tym tygodniu, była znacznie mniejsza, niż zwykle. (cdn)
Исповедь и психотерапия - фрагмент 17
Но для создания духовных установок можно не только желанное действие включить в молитву, но и молитву включить в действие.
Моя пациента Светлана располнела. Она укоряла себя в обжорстве и много раз давала себе зарок не есть так много пирожных. Но всякий раз она заставала себя за тем, что поглощает очередное пирожное. Поскольку она была человеком воцерковленным, я мог спросить ее: "Вы обычно молитесь до и после еды?"
- Да.
- Тогда можно вам предложить такое психотерапевтическое задание. На одну неделю оставьте, пожалуйста, свою борьбу и ешьте столько пирожных, сколько захотите. Вы ведь любите пирожные - так ешьте их медленно, сознательно, как дегустатор, вслушиваясь во вкус каждого кусочка. Но только молитесь не после всей еды, а после каждого кусочка, поблагодарите Бога за радость именно этого кусочка. Постарайтесь только делать это неформально, чтобы ваша молитвенная благодарность была связана с реально и сознательно пережитой радостью от сладкого.
Светлана согласилась. Как вы можете догадаться, количество пирожных, которые она смогла осилить за эту неделю, было значительно меньше обычного. (Окончание следует)
http://oppspb.orthodoxy.ru/m-va-2.html
Моя пациента Светлана располнела. Она укоряла себя в обжорстве и много раз давала себе зарок не есть так много пирожных. Но всякий раз она заставала себя за тем, что поглощает очередное пирожное. Поскольку она была человеком воцерковленным, я мог спросить ее: "Вы обычно молитесь до и после еды?"
- Да.
- Тогда можно вам предложить такое психотерапевтическое задание. На одну неделю оставьте, пожалуйста, свою борьбу и ешьте столько пирожных, сколько захотите. Вы ведь любите пирожные - так ешьте их медленно, сознательно, как дегустатор, вслушиваясь во вкус каждого кусочка. Но только молитесь не после всей еды, а после каждого кусочка, поблагодарите Бога за радость именно этого кусочка. Постарайтесь только делать это неформально, чтобы ваша молитвенная благодарность была связана с реально и сознательно пережитой радостью от сладкого.
Светлана согласилась. Как вы можете догадаться, количество пирожных, которые она смогла осилить за эту неделю, было значительно меньше обычного. (Окончание следует)
http://oppspb.orthodoxy.ru/m-va-2.html
29 maja 2011
Spowiedź i psychoterapia - fragment 16
Z punktu widzenia psychologii problem w c i e l e n i a w ż y c i e, urzeczywistnienia rezultatów spowiedzi – to nie tylko problem naszego braku woli i naszej krótkiej pamięci
- to problem n a s t a w i e n i a, a więc wewnętrznej gotowości do działania w ustalony sposób – jeden z ważniejszych w psychologii.
Pewna reguła psychologii głosi: jeśli człowiek znalazł się w napiętej sytuacji społeczno – psychologicznej, będzie działać najczęściej według logiki tej sytuacji, a nie według logiki swojej wolnej woli. Możliwość pozostania wiernym sobie polega na tym, aby uniknąć znalezienia się w takiej sytuacji, albo wejść w tę sytuację z wewnętrznym mocnym nastawieniem, z wcześniej rozwiniętą w sobie gotowością do działania w ustalony sposób.
N a s t a w i e n i e może być dla wolnej woli przewodnikiem w gąszczu sił tego świata, nie tylko jako pogląd, ale jako m o c.
Wyrzucamy sobie, że za każdym razem nie wystarcza nam woli i heroizmu, żeby po spowiedzi zachować postanowienie czystości. Ale może należałoby przybrać mniej romantyczną postać ogrodnika, który za pokutę otrzymał kilka ziaren i trzeba je zachować, posiać, podlewać i stopniowo hodować. To właśnie nastawienie daje nam taką możliwość.
Nastawienie to człon psychologiczny, który jednoczy w sobie to, co wewnętrzne i to, co zewnętrzne, świadomość i zachowanie.
Nastawienie duchowe tworzy się poprzez zjednoczenie modlitwy i działania.
Jak można to osiągnąć z punktu widzenia prawidłowości psychologicznych?
Na przykład jednym z rezultatów własnego postępowania w czasie spowiedzi mogą być maleńkie, proste obietnice dane Bogu i sobie – poprosić skrzywdzonego o wybaczenie, odwiedzić zapomnianego, podziękować temu, wobec kogo byliśmy niewdzięczni.
Jak ustrzec te małe przyrzeczenia od zapomnienia i zagubienia wśród codziennej krzątaniny? Mamy w tym celu cudowne duchowe narzędzie – regułę modlitewną.
Czemu by, na przykład do króciutkich modlitewnych wezwań św. Jana Chryzostoma ze zbioru modlitw na nadchodzący sen, nie włączyć, pośród próśb o wybawienie od wiecznych mąk, czegoś prostszego: Panie, dodaj mi sił odwiedzić Irinę Aleksandrownę; Panie, daj stanowczość, aby poprosić Miszę o wybaczenie. (cdn)
- to problem n a s t a w i e n i a, a więc wewnętrznej gotowości do działania w ustalony sposób – jeden z ważniejszych w psychologii.
Pewna reguła psychologii głosi: jeśli człowiek znalazł się w napiętej sytuacji społeczno – psychologicznej, będzie działać najczęściej według logiki tej sytuacji, a nie według logiki swojej wolnej woli. Możliwość pozostania wiernym sobie polega na tym, aby uniknąć znalezienia się w takiej sytuacji, albo wejść w tę sytuację z wewnętrznym mocnym nastawieniem, z wcześniej rozwiniętą w sobie gotowością do działania w ustalony sposób.
N a s t a w i e n i e może być dla wolnej woli przewodnikiem w gąszczu sił tego świata, nie tylko jako pogląd, ale jako m o c.
Wyrzucamy sobie, że za każdym razem nie wystarcza nam woli i heroizmu, żeby po spowiedzi zachować postanowienie czystości. Ale może należałoby przybrać mniej romantyczną postać ogrodnika, który za pokutę otrzymał kilka ziaren i trzeba je zachować, posiać, podlewać i stopniowo hodować. To właśnie nastawienie daje nam taką możliwość.
Nastawienie to człon psychologiczny, który jednoczy w sobie to, co wewnętrzne i to, co zewnętrzne, świadomość i zachowanie.
Nastawienie duchowe tworzy się poprzez zjednoczenie modlitwy i działania.
Jak można to osiągnąć z punktu widzenia prawidłowości psychologicznych?
Na przykład jednym z rezultatów własnego postępowania w czasie spowiedzi mogą być maleńkie, proste obietnice dane Bogu i sobie – poprosić skrzywdzonego o wybaczenie, odwiedzić zapomnianego, podziękować temu, wobec kogo byliśmy niewdzięczni.
Jak ustrzec te małe przyrzeczenia od zapomnienia i zagubienia wśród codziennej krzątaniny? Mamy w tym celu cudowne duchowe narzędzie – regułę modlitewną.
Czemu by, na przykład do króciutkich modlitewnych wezwań św. Jana Chryzostoma ze zbioru modlitw na nadchodzący sen, nie włączyć, pośród próśb o wybawienie od wiecznych mąk, czegoś prostszego: Panie, dodaj mi sił odwiedzić Irinę Aleksandrownę; Panie, daj stanowczość, aby poprosić Miszę o wybaczenie. (cdn)
Subskrybuj:
Posty (Atom)